mtb.bieszczady.pl mtb.bieszczady.pl
mtb.bieszczady.pl
2000-2017

BLOG, EL PITER

27 Nieznany 2017 - Wtorek                Imieniny:   Cypriana, Emanueli, Władysława                177 Dzień Roku               Pozostało: 188 dni
  • 21. Piwniczna zdrój 2016
  • 20. Góry Stołowe 2015
  • 19. Szczyrk 2015
  • 18. Survival II 2015
  • 17. Survival 2014
  • 16. MTB Czechy 2013
  • 15. Beskidy MTB Challenge 2013
  • 14. Rychlebskie Ścieżki 2012
  • 13. Szczyrk 2012
  • 12. Beskid Mały 2012
  • 11. Szczyrk II 2011
21. Piwniczna Zdrój

Sobota, 17 Września 2016 rok

XXI wyjazd staje się rzeczywistością
XXI wyjazd staje się rzeczywistością.

Wrzesień 2016 roku. jak co roku nadszedł czas zakończenia sezonu mtb. Sezon może niezbyt burzliwy ale tradycja jest tradycja i nie ma dyskusji. Padło na beskid Sadecki, gdyż to piekna okolica i dawno nasze koła tam sie nie toczyły. Andrzej ostatni raz na tych ziemiach był w 2000 roku! Ja kręciłem się troszkę w tamtych rejonach w 2012, więc było do czego wracać. Wszystkie szczegóły z domowym menagerem były dograne, rezerwacja klepnięta, sprzęt gotowy - wydawało się, że jedynie koniec świata mógł pokrzyżować plany. Armagedon o mały włos nas nie dopadł. Na 3 godz. przed wyjazdem Andrzej miał 1% nadziei że się uda . Pochorowana dzieciarnia wybiła mnie totalnie z rytmu. Koniec końców dostałem zielone światło i jak zawsze na pakowanie nie zostało zbyt wiele czasu. Wrzuciłem do plecaka niezbędne ciuchy, trochę kluczy do bagażnika, Bika na dach i prosto po Andrzeja:) Miałem cichą nadzieję że po raz pierwszy w historii uda nam się wcześniej wyjechać - a skąd! Ledwo bujnęliśmy się za Łódź a ja przypomniałem Andrzejowi o Windstoperze (tzw.Wues). Zawracamy:) Planowane dotarcie do Piwnicznej na okolice 23 przesunęło się już na sobote:) Ale chociaż zobaczyłem fabryke Fiata :)

- ZDJĘCIA - OPIS -


20. Góry Stołowe

3-4 Październik 2015 rok

Trwa dolnośląska "gorączka złota", którą zapoczątkowało zgłoszenie o odnalezieniu "pociągu pancernego z czasów II wojny światowej" w okolicach Wałbrzycha. Tym razem eksploratorzy zgłosili odnalezienie "podziemi we wzgórzu, na którym zbudowana jest świątynia". Nie pozostaje nam nic innego jak udać się w tamte rejony i również włączyć się w poszukiwania zakopanego skarbu! Ruszamy w piątek i do niedzieli będziemy eksplorować tamtejsze rejony - może uda się odnaleźć legendarny pogiąg z zrabowanym złotem...?

Na XX wyjazd i XX-lecie naszej znajomości nie mogło zabraknąć tortu...
Na XX wyjazd i XX-lecie naszej znajomości nie mogło zabraknąć tortu...
19. Szczyrk

Wrzesień 2015 rok

XIX wypad pod hasłem, naprędce wymyślonym przez Andrzeja ­ "Winda i Lewar" przechodzi do historii. „Winda” to oczywiście opuszczana sztyca która w końcu zagościła u Andrzeja w biku i jeszcze w tym roku mógł ją przetestować, „Lewar” to jak już większość wie szeroka kierownica bez której kluczenie po terenie jest mało wygodne a wręcz niebezpieczne. Zakończenie sezonu miało być jesienne, a było typowo letnie. Zarząd mtb.bieszczady.pl długo się wahał nad wybraniem miejscówki na tegoroczny ostatni wypad. Ostatecznie jednogłośnie wygrał nieśmiertelny Szczyrk i Beskid Żywiecki. Krótszy dzień, dawno nie odwiedzany rejon no i jego bliskość przekonały nas by odwiedzić te strony. Ponadto po raz kolejny żywiecki udowodnił nam że warto tu zaglądać bo jest naprawdę ciekawie no i jeszcze dużo do odkrycia przed nami. Trasę zaplanował tradycyjnie redaktor Marian (pseud. Andrzej z Czarnej), więc wiadomym było że nie będzie nudy. Jak to w Szczyrku nie mogło zabraknąć klasyki czyli Skrzycznego i nowych krzeseł na górę ­ wiadomo Alpy to to nie są ,ale kolejny duży krok do przodu. Każda nasza trasa ze Szczyrku na południe zaczyna się dokładnie tak samo ­ Skrzyczne i Malinowska Skała. Na tej ostatniej co roku ubywa drzewostanu, ale widok tegoroczny totalnie mnie zaskoczył ­ ostały się 3 (słownie trzy) Jarzębiny. Tylko dzięki nieśmiertelnym skałom i głazom(na których Andrzej co roku pozuje) poznaliśmy to miejsce. Zaczęło się od MEGA Snejka na pierwszych metrach zjazdu z Dużego Skrzycznego. Nadgryzione zębem czasu paputy, wyjątkowo mleko zastąpione dętkami, zbyt szybko na luźnych kamieniach i SYK gotowy. Pech zaczął się już od rana kiedy to okazało się przy próbie napompowania dampera, że Andrzejowa pompka się popsuła a ja swojej akurat nie zabrałem. Potem Andrzejowa sztyca opuszczana sama opada! Finalnie Andrzej przestaje się kręcić na fotelu i jest OK.

Jesienne Opalanie Mariana
Jesienne Opalanie Mariana
18. Survival II

2015 rok

6.20 Rabka Zdrój - odbieram Andrzeja z dworca PKS,wyglada jak chory i majaczy że mu zimno i że zaraz będzie padał śnieg:) Rzeczywiście chmury były dziwne jak na lipiec ale na szczęście nic z nich nie spadło. Dość sprawnie ok.9 docieramy do Sopotni Wielkiej i parkujemy fure w centrum przy wodospadzie:).Andrzej zaczął montować swoje bagaże do bika i po 2 godzinach rower zaczął przypominać MOTOR:)To był znak że czas ruszać. Na początek żółtym na Halę Miziową i odrazu ostro pod góre i pchanko motorów:)Pierwszy raz mieliśmy tak dociążone biki, do tego stopnia że sterowanie zostało mocno zaburzone. Pierwsze zjazdy i widzę że Andrzejowi tylne koło tańczy i konieczne jest kontrowanie lewarem. Powód był prosty - bagażnik na śledzie zamontowany na sztycy.U mnie natomiast bardziej dociążony był przód(śpiwór+dwie torby pod lewarem) ,to utrudniało mi sterowanie na technicznych zjazdach i drastycznie zmniejszyło promień skrętu. Biki-Motory na zjazdach leciały jak prawdziwe zjazdówki

Poranna herbata na łonie natury.
Poranna herbata na łonie natury.
22. Srebrna Góra i Śnieżnik

Sobota, 27 Maja 2017 rok

XXI wyjazd staje się rzeczywistością
Knur i Bestia wchodzą do gry.

Mówili wam, że karbon nie pęka? Wierzyliście całe życie, że amelinium to najlepszy wybór w mtb? Myśleliście, że lekki full w górach to zbawien? Byliście przekonani, że duży skok nie podjeżdża? Nawet nie śniło nam się, że na te i podobne odwieczne pytania dostaniemy odpowiedz w sezonie 2017. W zasadzie to już końcówka roku 2016 nas zaskoczyła. Pierwszy news nadszedł nadwyraz niespodziewanie. Mój kilkuletni SPECIALIZED EPIC w topowej wersji S works, używany jak Pan Bóg przykazal w turystyce górskiej, wziął i sobie pękł. W 3 miejscach! Jak się później okazało nie był to osamotniony przypadek - dużą część wylajtowanyxh aluminiowych ram do mtb z początku. Wieku pękała. Nawet Demo8 do DH strzelało. Moznaby pomyśleć, że aluminium nie nadaje się do mtb. Nic bardziej mylnego - technologia idzie do przodu także jeśli chodzi o ten materiał. SCANDIUM czyli alu o wadze karbonu, hydrformowanie alu olejem opanowali do perfekcji Tajwańczycy. Tak tak, to oni produkują 90% ram alu obecnych na rynku. Okazuje się, że nie tylko mają doświadczenie z metalem, z karbonem radzą sobie równie dobrze, jeśli nie lepiej. Pomijam tu dykty robione z włókna szklanego na tyle baru z sajgonkami, mam na myśli światowych producentów ram carbonowych dla najbardziej renomowanych marek. obecnie włoskie cacka przylatują tylko do Italii na malowanie i oklejanie. czasy MADE IN ITALY minęły już chyba bezpowrotnie. Możemy tego żałować i rozpaczać albo spróbować nowego. Po mojej przygodzie z włoska szosą WILIER IZOARD rocznik 2008, która także pękła tuż przed otwarciem sezonu 2017, kolejna rama będzie napewno nowa i prawdopodobnie o dalekowschdnich korzeniach. Stanąłem w obliczu prawdziwego dramatu. Park maszynowy, nie dość ze nie najnowszy, zaczął się sypać i to dosłownie. Był to najlepszy moment żeby spróbować nowego, lepszego:) Na tapetę poszło mtb. Presja otoczenia miała tutaj niemały wpływ, w końcu wszyscy teraz jeżdżą Enduro:) Każdy twardziel musi jeździć enduro. Kazdy z nas chce być twardzielem, a nie jakaś tam parówą xc:) W tym momencie z pomocą przyszedł andi i wynalazł mi na alledrogo niezła sztukę tj. MERIDE ONE FOURTY B 2014. W licytacji wyrwałem ja za 1400 zł i się zaczeło. Pieszczotliwa ksywa "MOCARNY KNUR" przypadła mi do gustu, w końcu nigdy nie miałem takiego mocarza, rama o wadze ponad 3 kg:) Pół roku trwało kompletowanie gratów, aż w końcu wiosna 2017 światło ujrzał nowy projekt - MOCARNY KNUR. Bylo wiele pytań - jaki wideł, ile skoku, jaki tłumik, temat kół to temat rzeka, nowe hample? Mmimo iż kocham składanie nowych maszyn, tutaj były momenty ze miałem już zwyczajnie dość. ANDRZEJ nie miał dobrego alibi na zakup nowej ramy, więc je sobie wymyślił:) Zakupił Widla 150 mm Bombera allmountain i szlag trafił geo w Konie. Przez chwile próbował się oszukiwać ze będzie dobrze:) Gdy jednak dotarło do niego, że w najlepszym wypadku w górach urwie główkę i zaryje zębami w matkę glebe, prędko zaczął szukać nowej ramki. Dlugo to nie trwało i dorwał w ładnym stanie srebrnego knedla. Tak tak, Agang Patriot 3 jak się później okazało to produkt Authora i to całkiem udany. Uchachany Andi faktem że po latach znów wrócił to marki z lat młodości nazwał maszynę bestia. Mi bardziej pasuje Knedel ale bestia to bestia, nie jakaś tam parówą:) Okazuje się ze PATRIOT EVO TEAM 2017 to najlepiej skonfigurowany bik na rynku. Za 12 patykow otrzymujemy pełne Xt i FOXA KASHIME - rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. inwestując w sprzęt nie zapomnieliśmy o uzupełnieniu garderoby. Kask i koszulka pod kolor Knura i takie tam. W końcu LOOK na tym poziomie jest równie ważny, a może nawet ważniejszy niż technika i kondycja (żarcik redaktora M.) Jeszcze przed pierwszym wypadem w tym roku do srebrnej góry mieliśmy imprezę garażowa z prezentacją sprzętów i wkrętów roku. Snejku do ostatniej chwili nie wierzył, że bestia to bestia. ŁUDZIŁ się ze to FRANKI bez lakieru i szukał słynnej czarnej flamastrowej dziury pod reverba:) Ubaw był po pachy, Ruda lała się do rana, było Lizanie MINIONKOW i nad ranem SZWAGIER NA POZIOMIE i GONG SZWAGRA NA VISIONIE:) Na tydzień przed Srebrna u mnie nie było tak wesoło, serwis WICHU WORKSHOP przyniósł źle wieści. Mój Monarch jest totalnie padnięty. NOWE dampery stały od 1800 do 2400 w moim rozmiarze. Zrobil się mały dramat, łącznie z samobójczymi myślami o sprzedaży KNURA. Sam nie wiem jak udało się dorwać damper FOXA FACTORY KASHIME za śmieszne pieniądze (części prosto z montowni rowerowych bez pudełek). Do tego jeszcze wpadła manetka FOXA do trojpozycyjnego sterowania tym cudem - BOMBA! Tak przygotowani zaczynamy pakowanie plecaków i na ostatnia chwile planowanie trasy:) Wrażenia i opinie z testów tuż po powrocie.

- -


17. Survival

2014 rok

Chęć przeżycia prawdziwej przygody w górach od dawna chodziła nam po głowie. Nie mam tutaj na myśli zaliczania wysokogóskich szczytów ponad 2000mnpm czy tym podobnych ekspedycji. Od zawsze ciągnęło nas do tych pocztówkowych "landszaftów", do zapachu górskich odmian iglaków czy wreszcie do kojącego chłodu bystrego strumyka. Dotychczasowe wypady w góry miały stałą, niezmienną od 14 lat formułe - przejechać zaplanowaną traskę pocykać focie i jeszcze przed zachodem słońca zameldować się na kwaterce, najlepiej położonej w centrum turystycznej miesjcowości w pobliżu karczmy z regionalnym jadłem:) Zawsze brakowało czasu by zatrzymać się na szlaku i pozachwycać pięknem przyrody, pogapić się na ośnieżone szczyty Tatr czy wreszcie napić się herbaty na trawce podziwiając panorame Gorców. Powstał pomysł wyrypy którą nazwaliśmy "rowerowym survivalem". Nie należy odczytywać tego dosłownie tzn. nie mieliśmy zamiaru polować na niedzwiedzie i piec ich na ognisku a z futer szyć śpiworki:) Chodziło raczej o ciągłe przebywanie na szlaku bez tracenia czasu i pieniędzy na kontakt z cywilizacją. Organizacja posiłków oraz wieczorem obozowiska w sercu gór były tym co nas najbardziej podniecało:) Jak się póżniej okazało nie wszystkich to jarało:)

Przygotowania do kolacji...
Przygotowania do kolacji...
16. Czechy MTB

2013 rok

Pierwszy dzień zaczęliśmy od Ścieżek Rychlebskich. Było dość późno jak przyjechaliśmy na miejsce. W Cernej Wodzie rozpakowaliśmy rowery. Moja jazda próbna okazała się zbawienna. Marianek i Snejku przygotowywali prowiant a ja wsiadłem na moją Kone żeby zrobić kilka rundek wokół parkingu. Pare stójek, skoków i nagle przeleciałbym przez kierownicę. Okazało się, że pękł łańcuch. Przypomniało mi to rok 2001 i wyjazd do Zakopca. Tam było tyle kamienistych szlaków, że podczas jednego ze zjazdów łańcuch nie wytrzymał i rozczepił się szorując po kamieniach jak przyczepiona dżdżownica. Podobnie było i tym razem. Na szczęście Marianek na takie okazje ma mini skuwacz. Po pięciu minutach Kona gotowa była do dalszej jazdy. Niestety to nie była jedyna awaria w tym wyjeździe...

Zerwany hak...
Zerwany hak...
15. Beskidy MTB Challenge

2013 rok

Rozpoczęcie sezonu letniego mtb 2013 zaliczone. Podobnie jak w zeszłym roku padło na Beskid Śląski, tym razem jednak 3-dniówke wytyczyliśmy ze Szczyrku przez Wisłe do Istebnej. Całkiem okazałe kółko jak zwykle musieliśmy na bieżąco modyfikować i dostosowywać do panującej aury. Defekt układu hydraulicznego próbował nam pokrzyżować plany już pierwszego dnia. Byliśmy przygotowani na wszystko - no może prawie na wszystko - nieszczelne odpowietrzniki i 3 dniowe wdychanie toksyn w różnych stanach skupienia przerosło nas:) Zimowe treningi i przygotowania nie przewidywały tego:)

Ekipa mtb.bieszczady.pl w pełnym składzie.
Ekipa mtb.bieszczady.pl w pełnym składzie.
14. Rychlebskie Ścieżki

2012 rok

Przyszedł czas abyśmy pierwszy raz przekroczyli granicę Polski i wybrali się w obce rejony. Pomysł był jeden - postanowiliśmy sprawdzić czy faktycznie ścieżki rowerowe w Czechach, są tak dobrze przygotowane, jak piszą o nich w internecie. Chodzi mi oczyiście o Rychlebskie Ścieżki. "Są one trasami rowerowymi w okolicach Černé Vody. To traile, które mogą zaoferować cyklistom jak najwięcej przeżyć związanych z jazdą na rowerze górskim." Na początek mieliśmy niespodziankę dla naszego kolegi Arka - traf chciał, że przesiedliśmy się właśnie z hardtaili na full'e. Zapowiadała się zatem ostrzejsza jazda niż dotychczas. Tym razem oprócz dobrej zabawy, chcieliśmy nakręcić także film naszych zmagań

Rychlebskie Ścieżki.
Rychlebskie Ścieżki.
13. Szczyrk

2012 rok

Długo czekaliśmy na ten wypad, wprawdzie w tym roku byliśmy już w Beskidzie Małym ale zimowa jazda to inna bajka i klimat.I tak od zeszłej jesieni nieustannie trwały przygotowania - dojazdy do pracy starymi klekotami, wiadra potu wchłonięte w ręczniki i chodniki pod treningówkami no i najważniejszy aspekt to odpowiednie odżywianie i znaczny spadek masy cielska:) Do tego nowe lekkie bezdętkowe kółka u mnie i nowość w sezonie 2012 - od ponad 12 lat samotnych wypadów miał dołączyć do nas nowy rajder Arkadiusz :)Jako reporter-fotograf czy zamykający stawkę tzw.ogon - nieważne,ważne że nie wymiękł i pojechał!

Willa z basenem...
Willa z basenem...
12. Beskid Mały

2012 rok

Tylko kierunek południowy mógł nas od tego uwolnić i zresetować! Nadażający się długi weekend z okazji święta Trzech Króli to był ten czas, nasz czas - 2 dni bez antyperspirantów, faktów, mediów, pracy, rodziny, muzyki, telefonu i zbędnego ludzkiego pierdolenia! Pogoda nie dokońca była wymażona, a prognozy próbowały nas skutecznie zniechęcić. Mimo padającego deszczu ze śniegiem o godz. 5 rano ruszamy do Międzybrodzia Bialskiego! Po raz pierwszy w historii naszych wyjazdów miałem obawy że będzie to totalny niewypał! Nie mówiąc tego na głos, żeby nie rujnować i tak wątłego morale kiwałem tępo głową gdy na stacji przed Bielskiem w totalnym deszczu tankowaliśmy bryke! Na miejscu kiwali na nasz widok wszyscy!

Orzeł wylądował!
Orzeł wylądował!
11. Szczyrk II

15-16 Październik, 2011 rok

Po raz pierwszy w historii postanowiliśmy pojechać w góry tak późno. Weekend 15-16 październik nie należał do najcieplejszych lecz mimo wszystko zaryzykowaliśmy. Jak się później okazało była to znów niezapomniana wyprawa okraszona odrobinę białego szaleństwa co przeniosło nas w czasie do grudnia. Marianek babuszka, wykluty o poranku, suka, 3 stówy do nieba i wszystko jasne - jajec nie było końca... Jesienny wypad w górki chodził nam od dłuższego czasu po głowie. Jakoś nie udawało nam się wyrwać wcześniej, w zasadzie już porzuciliśmy wszelkie planowanie bo nic z niego nie wychodziło! Wolny weekend 15-16 październik zapowiadał się słonecznie i chłodno - ODRAZU wiadomo było gdzie nas będzie można znależć! Zakończenie sezonu letniego jak w morde strzelił! Plan był prosty - 2 dni nawalanki po kamorach i do domu!

Pierwszy śnieg w górach!
Pierwszy śnieg w górach!
10. Szczyrk

Czerwiec, 2011 rok

Tym razem pojechaliśmy 5-osobową Ekipą! Co prawda tylko ja i Marian mieliśmy rowery, ale tak duże towarzystwo znacznie przyczyniło się do podniesienia morale.

Z synkiem - Mariankiem.
Z synkiem - Mariankiem.
9. Beskid Żywiecki i Śląski

2010 rok

Zaczeliśmy w Stryszawie za Suchą Beskidzką, zostawiając auto u policjanta w garażu (tak się trafiło zupełnym przypadkiem) ruszylismy kierując się na Pasmo Jałowieckie. Pogoda dopisywała wspaniale a więc zapodajemy niebieskim kierując się na przełęcz Przysłop. Rozgrzewka na asfaltowym podjeĽdzie się przydała. dzien 1 Nakręceni jak szczeniaki (w końcu to początek sezonu i jubileuszowy wypad) wspinamy się leśną dróżką - pierwsza kontrola luzów w suporcie XT maślanej wykazuje ich obecność (na szczęście w granicach wartości roboczych). Plecaki zaczynają ciążyć na podjazdach do tego stopnia że węże od bukłaków zrobiły się za krótkie (ustniki mamy na wysokości ucha - sic!! zaczynają się jajca hahaha). Na szczęście zabraliśmy po cycu który daje szybkiego kopa ale przedawkowany grozi zgagą - ostrożnie uzupełniamy kalorie!!

Sej sej sej...
Sej sej sej...
8. Beskid Niski II

2009 rok

Stacjonujemy w Izbach w gospodarstwie Regiecówka! Swojski klimat jak u babci na wsi – krowy, ciepłe mleko, sery, grzyby, rowery zaparkowane w stodole – to co mieszczuchy takie jak my kochają najbardziej!! Celem wyrypy dnia pierwszego jest Magura Małastowska a konkretnie szlak zielony biegnący jej grzbietem. Przekazy głoszą że jest tam fajna ścieżka która na długości ponad 10km opada w dół – coś w sam raz dla nas. Wyjeżdżamy z Izb czerwonym szlakiem i przebijamy się do Ropek wywalcowaną leśną szutrówą – więcej podjazdu niż zjazdu niestety – porządnie rozgrzani żółtym szlakiem wpadamy do Ropek i nie zdążywszy nacieszyć się pięknem tej wsi dolatujemy do asfaltu w Hańczowej.

Moja podróż poślubna.
Moja podróż poślubna.
  • 10. Szczyrk 2011
  • 9. Beskid Żywiecki i Śląski 2010
  • 8. Beskid Niski II 2009
  • 7. Beskid Niski 2009
  • 6. Bieszczady 2008
  • 5. Bieszczady 2007
  • 4. Bieszczady 2006
  • 3. Góry Sowie i Stołowe - 2004
  • 2. Zakopane 2001
  • 1. Bieszczady 2000
7. Beskid Niski

2009 rok

...to chyba najlepsze określenie dla tego kawałka naszych Karpat. Góry są tu niższe, a doliny szersze niż choćby w sąsiednich Bieszczadach czy Beskidzie Sądeckim. Ale to wcale nie znaczy, że jest mniej ciekawie i przygodowo. Właściwie wystarczy zerknąć na mapę, żeby natychmiast okryć w Beskidzie Niskim kilka fantastycznych tras. Ten kawałek Polski to wymarzone miejsce na rower. W Beskidzie Niskim warto się nawet czasem zgubić, żeby znaleźć nową fajną ścieżkę. Stacjonujemy w Chyrowej koło Dukli. Piękna agroturystyka Wiola urzeka nas wczesnym rankiem jajecznicą na bekonie i swojskim chlebem. Ogólnie super klimat i piękna okolica. Polecam, w przeciwieństwie do sąsiedniego ośrodka narciarskiego Chyrowianka, gdzie jedyna pozycja w menu w sezonie letnim to drewniany schabowy i mrożone frytki.

Na łączce.
Na łączce.
6. Bieszczady

2008 rok

Torby biodegradowalne.
Torby biodegradowalne.
5. Bieszczady

2007 rok

Wypalanie węgla drzewnego.
Wypalanie węgla drzewnego.
4. Bieszczady i urwany hak

Wrzesień 2006 rok

Tego nikt z nas się nie spodziewał!!! Zdążyliśmy pokonać delikatny podjazd asfaltem i wjechać na szlak. Droga robiła się coraz bardziej nieprzyjemna. Mnóstwo patyków i liści zaczynało wkręcać się nam co jakiś czas w koła. Nagle poczułem niepokojący trzask i odruchowo przestałem pedałować. Wiedziałem, że coś się stało z napędem. Po natychmiastowym zatrzymaniu okazało się, że tylny hak, na którym jest zaczepiona przerzutka - zerwał się... To nie wróżyło nic dobrego.

Urwany hak.
Urwany hak.
3. Góry Sowie i Stołowe

Lipiec 2004 rok

Dreszcze ze zmęczenia i braku snu.
Dreszcze ze zmęczenia i braku snu.
2. Zakopane

Sierpień 2001 rok

Kierunek - Zakopane!
Kierunek - Zakopane!
1. Bieszczady 2000

Sierpień 2000 rok

Rok 2000 - wtedy wszystko się zaczęło na poważnie, pierwszy prawdziwy wypad w góry w doborowym towarzystwie na prawdziwym góralu!! Pierwsza wyprawa i zarazem jak dotąd najdłuższa bo trwała prawie 2 tygodnie, no i skład 4 osobowy - już nigdy potem nie udało się nam tego powtórzyć. Ostaliśmy się tylko my dwaj tzn. ja i kumpel(pseudo Konieczko&Maślana), zaraziliśmy się tym sportem dość skutecznie bo ta choroba trwa do dziś!! Mamy rok 2010 i czuje że jeszcze największe wyprawy przed nami!!! Aczkolwiek z perspektywy czasu jak patrzę to w 2000r naprawdę ostro zaczęliśmy, nie mieliśy do końca pojęcia co nas czeka, dystans od Rabki aż po Ustrzyki wydawał się całkiem realny,opisy w Bikeboardzie były dość optymistyczne i dlatego niektórzy z nas niedocenili gór i troszkę się przeliczyli(kumpel spakował na rower co się dało począwszy od śpiwora a na klapkach prysznicowych kończąc co dało finalnie masę ok. 20kg/rower) po drodze połowę tego wyrzucił.

Pierwsza Ekipa - mtb.bieszczady.pl
Pierwsza Ekipa - mtb.bieszczady.pl

Wszystko zaczęło się od opisu z Bikeboardu bodajże z roku 1999, chłopaki z redakcji opisali fajną traskę przez polskie góry - podłapaliśmy to!!! Na hasło jedziemy wszysycy mieli banany na gębach!Start był przewidziany z Rabki, skąd mieliśmy polecieć przez Gorce, Beskid Sądecki, Niski aż w Bieszczady z metą w Ustrzykach Dolnych - jakieś pół tysiąca kilometrów po górach(po tylu latach wciąż robi to na mnie wrażenie). 5 rano 11 sierpnia 2000r pociąg zatrzymuje się na stacji w Rabce, kilka stopni powyżej zera,wywalamy się na peron z całym majdanem, każdy ubiera co ma - czapki rekawiczki bluzy - zimno jak cholera!!

© Copyright 2017 Piter & Marian. All rights reserved
mtb.bieszczady.pl

stat4u